Księga gości. Wpisz się. Dodaj do ulubionych. O mnie.

Silence like a cancer grows

W mojej wielkiej naiwności wydawało mi się, że wraz z upływem czasu człowiek pozbywa się wątpliwości. Nie tyle przez nagły przypływ wiedzy czy ogólnego dorastania, ale przez natłok obowiązków i konieczność tak zwanego robienia czegoś ze swoim życiem.


To niezwykle irytujące stwierdzenie nieustannie mnie prześladuje. Jest matura, są studia ale i tak co trochę słyszę „i co teraz?”. Jak to? Nie wystarczy? Nie mogę z tym poczekać do tego inżyniera czy tam magistra i wtedy przygnieciona wszechogarniającą depresją związaną z bezrobociem, zacząć się nad tym zastanawiać? Mam całe życie do zmartwiania się, problemów, niespełnionych ambicji i całej reszty czynników nieuchronnie przybliżających mnie do skończenia z piętnastką kotów w domu na uboczu. A teraz posiedzę na wykładach, ponarzekam na mieszkanie w trójkę w jednym pokoju / moja jedyna szansa na normalny kontakt z innymi ludźmi, bądź przeklęta nieprzemijająca nieśmiałości / i spokojnie przemknę przez kolejny rok.


To aż nieprzyzwoite żeby wkładać troski i zmartwienia między strony tak doskonale zaplanowanej przyszłości.


I jak na przekór temu wszystkiemu martwię się, boję i tak mi melancholijnie


/bo to ładne słowo, brzmi jak coś żywego, co mieszka na strychu /.


komentarze [3]

2006
sierpien
wrzesień
październik
listopad
grudzień

2007
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpien
wrzesień
październik
listopad
grudzień

2008
styczeń
marzec
kwiecień
maj
lipiec

2011
sierpien


Szablon wykonała Luna. Tu jest ich więcej, a obrazek jest stąd.